Czarne chmury nad II filarem
Katarzyna Ostrowska, komentuje Krzysztof Rybiński, Dyrektor Programu Ernst & Young Sprawne Państwo, Rzeczpospolita z dn. 02.11.2009
- Pomysł obniżenia składek do funduszy emerytalnych wciąż jest rozważany w rządzie
- To efekt fatalnej sytuacji budżetowej
- Potencjalne zmiany w polskim systemie emerytalnym niepokoją Bank Światowy
Pomysł na obniżenie składki do funduszy emerytalnych staje się coraz popularniejszy. Wszystko zaczęło się od wypowiedzi minister pracy Jolanty Fedak, która stwierdziła, że warto wprowadzić go w życie. Jako interesujący ocenia go także minister w Kancelarii Prezydenta Paweł Wypych. - Wydaje się jednak, że propozycja minister Fedak, by składka zmniejszyła się z 7,3 do 2 proc., jest zbyt radykalna - mówi minister.
Bank Światowy może uznać obniżenie składki do OFE za niezgodne z duchem pożyczki udzielonej Polsce na wspieranie budżetu - wynika z informacji "Rz". Bank przyznał Polsce pożyczkę w wysokości 3 mld euro, z czego wykorzystała 2 mld euro. Co prawda nie ma w oficjalnym dokumencie warunku nieobniżania składki do OFE, ale duch obrony reformy już tak. W połowie listopada ma być w Polsce Philippe Le Houćrou, wiceprezydent Banku Światowego od Europy i Azji Środkowej, i ma poruszyć ten temat w rozmowach z przedstawicielami rządu - dowiedziała się "Rz".
W podobnej sytuacji była Rumunia, która zgodnie z założeniem miała zwiększać składkę, jaka płynie do funduszy. Kryzys i sytuacja budżetowa tego kraju spowodowały, że chciała wycofać się z jej zwiększania. Zaprotestował Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który udzielił finansowego wsparcia Rumunii. Ostatecznie więc rząd zwiększył składki, choć mniej, niż pierwotnie planował.
Przed obniżaniem składek płynących do prywatnych instytucji przestrzega też OECD. Uważa to za działanie nieroztropne.
Zdaniem Wiktora Wojciechowskiego, ekonomisty z fundacji FOR, rządowy pomysł na obniżkę opłaty to próba sondowania opinii publicznej. - Obniżenie składki jest łakomym kąskiem dla ministra finansów, bo daje około 16 mld zł (w tym roku OFE mają dostać ok. 22 mld zł z ZUS - red.), których nie trzeba refundować funduszom emerytalnym - mówi Wojciechowski. - Można odnieść wrażenie, że nie jest to pomysł na przejściowe obniżenie składki do OFE, co pod pewnymi warunkami można byłoby zaakceptować, ale rozwiązanie trwałe - dodaje. W jego opinii można odebrać ten pomysł jako sygnał istnienia ryzyka, że ostrożnościowy 55-proc. próg zadłużenia państwa w relacji do PKB może być przekroczony.
- Nie podoba mi się ten pomysł. Jest niedobry. System emerytalny powinien być stabilny i każdy powinien wiedzieć, co go czeka. A my wciąż mamy wiele niewiadomych, brakuje choćby ustawy dotyczącej wypłaty świadczeń z II filaru. I lepiej tym się zająć, a nie kombinować z obniżką składki - uważa Aleksandra Wiktorów z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (była prezes ZUS).
Krzysztof Rybiński, partner w Ernst & Young, mówi, że ten pomysł dziś ratuje budżet kosztem przyszłych pokoleń. - Skazuje się ludzi na biedę. To nieuczciwe i nie należy tego robić. System trzeba poprawić, by był bardziej efektywny - mówi Rybiński. W jego opinii należy też wydłużyć wiek emerytalny czy zreformować KRUS, a nie sięgać do kieszeni przyszłych emerytów.
- Wciąż mamy górników, mundurowych czy sędziów poza powszechnym systemem emerytalnym oraz niższy wiek emerytalny kobiet niż mężczyzn i tu trzeba szukać zarówno oszczędności, jaki dodatkowych dochodów - dodaje Wiktor Wojciechowski
Ekspert fundacji FOR przeprowadził wyliczenia, które pokazują, co by było, gdyby taki podział składki obowiązywał od początku reformy. Okazuje się, że w okresie do 2006 r. średnioroczna stopa zwrotu łącznie z obu kont emerytalnych w ZUS i OFE byłaby o ok. 0,3 pkt proc. niższa niż w wariancie obecnie obowiązującym. Później sytuacja się jednak zmienia. - Choć w sytuacji kryzysu najlepiej byłoby trzymać całość składki w I filarze, to w dłuższej perspektywie nie byłoby to optymalne rozwiązanie. Dwa konta emerytalne wzajemnie się uzupełniają i dlatego nie należy zmieniać obecnej struktury podziału składek - mówi Wiktor Wojciechowski. Jak dodaje, kryzys powoli się kończy i OFE ponownie notują wysokie stopy zwrotu. Według specjalistów nie można oceniać efektywności całego systemu emerytalnego, a w szczególności jego części kapitałowej, na podstawie wyników z dwóch lat, w których dodatkowo wystąpiły ponadprzeciętnie głębokie spadki na giełdzie.
Ewa Lewicka, szefowa Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, wskazuje na jeszcze jeden element. - Rząd miał spore oczekiwania wobec funduszy emerytalnych Chciał, by fundusze kupowały akcje prywatyzowanych spółek czy obligacje drogowe. Obniżenie składki spowoduje, że nie będą miały pieniędzy, by dalej kupować - mówi Ewa Lewicka.